|
|
W miarę lat [...] wyczerpywała się we mnie moc soteriologiczna wszystkich systemów, w których
kolejno lub jednocześnie próbowałem znaleźć oparcie. [...] Wobec tego pomyślałem sobie jakiś
czas temu: czy nie byłoby rzeczą rozumną wszelkiej intelektualizacji swych postaw moralno -
religijnych dać pokój? ograniczyć się w każdym przypadku do samej uczuciowo - praktyczno -
wolicjonalnej postawy? Rozważam za i przeciw tej myśli.
Przeciw intelektualizacji: jej [...] wrażliwość na ciosy. Gdy zajmę po prostu postawę -
wyrzeczeniową, stoicką, estetyzującą, mistyczną - znajduję się w pozycji nie do zdobycia, póki
z niej sam nie ustąpię [...]. Jakikolwiek jest świat, jakakolwiek natura naszych sądów, istota
prawdy, związki przyczynowe, bieg dziejów, ja mam prawo jako ideał wybrać sobie ataraksję,
samostarczalność, kontemplację rzeczy pięknych lub rozpuszczenie wszystkich rzeczy w
Nieokreślonym. Intelektualizując, zawsze coś twierdzę i tym samym dobrowolnie oddaję się pod
sąd, który moje twierdzenia może każdej chwili zważyć na szali i ewentualnie wykazać, że tej
próby nie wytrzymują. Otóż teraz: ja osobiście w swej mistyce - nie zawsze ze skutkiem, ale
taki był program - pilnie baczyłem, by żadnych twierdzeń, żadnego taki jest świat nie
wygłaszać; miała ona zostać tylko postawą. Czy może i na inne postawy nie warto by tej
postawy rozciągnąć? - Ale tu od razu się pojawiają racje przeciwne: czystej postawie bez
zintelektualizowania brak konsystencji. Niby to jest ustalona, przez podmiot najrzetelniej
uznana za swoją, a pozostaje na łasce zmiennych stanów duszy, a stany duszy - jakże często
na łasce zdarzeń, pchnięć od zewnątrz, sytuacji dziejowych. Intelektualizacja dostarcza
jakiejś klamry, spięcia, trzonu i pionu. Wystawia na krytykę, ale chroni przed
niebezpieczeństwem jeszcze groźniejszym: rozchwianiem się człowieka od wewnątrz. Więc?
Problem nie należy do łatwych. Można go przenieść na inny teren i powiedzieć: według tego,
co kiedyś nazywano zamiarem natury, pojawiłem się na tym świecie w charakterze istoty
myślącej; szanuję więc ten zamiar i myślę. Ryzykuję błąd, ryzykuję przegraną, ale
podtrzymuję swój honor: własny i tej niby naszej matki natury.
|